• Przechowalnia 0
  • O Nas - O ChileArt

    „Miłość jest jak narkotyk…” pisał Paulo Coelho w jednej ze swoich książek. Ja z całą stanowczością mogę powiedzieć, że praca nad biżuterią jest jak narkotyk :) Jeśli raz się tego spróbuje, to z każdym dniem chce się więcej i więcej… Jeśli sytuacja życiowa zmusi cię do zaprzestania pracy nad biżuterią, to i tak pewnego dnia do niej powrócisz…

    Gdyby ktoś powiedział mi 12 lat temu, że godzinami będę siedziała przed komputerem w poszukiwaniu kamieni do biżuterii, że każdy wyjazd na giełdę minerałów będzie dla mnie jak egzotyczna podróż, że zwoje srebrnego drutu i tafle przewalcowanej blachy będą wywoływać uśmiech na mojej twarzy, to pewnie nigdy bym w to nie uwierzyła!!! Biżuteria? Jak ktoś, dla kogo plastyka była w szkole horrorem, mógłby robić biżuterię? A jednak :) Wszystko zaczęło się od pewnego noworocznego dnia, w którym pojawiło się hasło „robienie biżuterii”. Miał to być sposób na dorobienie do naszych „wschodniopolskich” pensji. Było wiele wahań. Do pracy przy biżuterii nie mieliśmy przecież nic – ani narzędzi, ani odpowiedniego miejsca w domu, najmniejszej wiedzy o kamieniach i minerałach, zapasu pieniędzy. Rozum podpowiadał nie, jednak w duszy była jakaś dziwna ekscytacja i niewytłumaczalna chęć tworzenia… Zarejestrowaliśmy naszą pierwszą działalność, bo tego wymaga prawo w Polsce. Zrobiliśmy niewielkie zakupy i zaczęliśmy naszą niekończącą się przygodę…

    Biżuteria wchodziła w nasze życie wolno. Każdego dnia pozwalała się sobą delektować i bardziej się odkrywać. Pierwsze kolczyki, wisiory, naszyjniki i bransoletki. Pierwsze wyjazdy na giełdy, rozmowy z gemmologami, którzy pomagali nam odkryć fascynujący świat kamieni. Ciepłe słowa Klientów napędzały nas do pracy i motywowały do dalszego działania. I tak, nawet się nie spostrzegliśmy, gdy biżuteria zawładnęła nami całkowicie i wypełniała każdą wolną chwilę. Z czasem nie wystarczały już zwoje srebrnego drutu i garście minerałów. Przyszła kolej na blachy i palnik. Kiedy dzieci już spały, w ruch szły młotki, gesztelka i pilniki. Godziny nauki, frustracji, zmarnowany materiał, często łzy złości i zwątpienia… Ciężka praca nad sobą zaowocowała z czasem nowymi umiejętnościami. Przez 12 lat przeszłam długą i żmudną drogę, aby osiągnąć obecny poziom. Z niczego udało nam się stworzyć firmę, którą ciężką pracą i małymi krokami, ale stale rozwijamy. I chociaż czasami zdarza się słyszeć od znajomych „A Wy nadal te koraliki nawlekacie?„ to, choć zabrzmi to nieskromnie, jesteśmy z siebie dumni, że „te korali nawlekamy”. Rękodzieło bowiem ubogaca człowieka i wyostrza jego wrażliwość na świat i innych ludzi!! Z każdą kupioną u nas rzeczą, Klient otrzymuje kawałek nas samych – nasze serce włożone w biżuterię.

    W naszych pracach króluje klasyka, elegancja i prostota - tak by biżuteria mogła towarzyszyć naszym Klientkom i na co dzień i na wielkie wyjścia. Główne miejsce zajmują w niej minerały i kamienie, które przyciągają wzrok swym pięknem.

    Zapraszam w kolorowe progi ChileArt :) Ewa


    Wszystkie wykonane przez Chileart produkty są oznaczone znakiem imiennym zarejestrowanym w Okręgowym Urzędzie Probierczym w Warszawie, a biżuteria o zawartości powyżej 5 gram srebra jest badana i cechowana przez OUP w Warszawie.

    Prace, które powstały do 28 stycznia 2019 roku sygnowane są znakiem CW, natomiast od 24kwietnia 2019 prace sygnujemy znakiem ET. Skany decyzji OUP w Warszawie przedstawiamy poniżej:

    Zapraszam w kolorowe progi ChileArt :) Ewa


    Obowiązujące cechy probiercze (dot. srebra) w Polsce:cechy probiercze srebra

    Decyzja OUP o dokonaniu wpisu znaku imiennego ET do rejestru:




    Decyzja OUP o dokonaniu wpisu znaku imiennego CW do rejestru:

    Decyzja OUP

    Akceptuję
    Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
    Czas wyświetlania strony: 0.116s